-Louis wstaniesz ?- zapytałam .
-Spróbuje .
Wstał więc poszłam otworzyć drzwi .
-Louis mówiłam ci !
-No ale wiesz zdenerwował mnie .
-No dobra ale więcej tak nie rób
-Dobrze
-Nic ci nie jest ?-zapytałam się Lou
-Nie nic mnie nie boli .
-To dobrze .
Poszłam do pokoju i weszłam na Facebooka
Martina:Hej Fran jak tam ?
Ja:Hej spoko tylko coś się dzieje Lou .
Martina:Co się mu dzieje - Niall
Ja: O hej Niall . Nie wiem tak jakby nikomu mnie nie chciał oddać .
Martina:No nie dziwię się mu jak dla niego jesteś wyjątkowa -Niall
Ja: He ja tam się nie znam . .
.....
I tak gadałam z Martiną i Niall'em do godziny 21:30 .
Położyłam się na łóżku i zasnełam.
_________________________________________________________________________________
Następnego dnia .
Gdy wstałam Louis'a już nie było .
Wstałam zjadłąm śniadanie ubrałam się .
Wyszłam na spacer .
Gdy chiałąm przejść na drugą stronę oglądam się na prawo i lewo .
Oczami Louisa .
Jest już 12:00 FRan miała do mnie zadzwonić.
Więc sam do niej dzwonie .
-Halo Fran .
-Dzień dobry ,
-Kim pani jest ?
-Pielegniarką w szpitalu .
-CO !!
-Pan zna Franceske Tomlinson ?
-Tak jestem jej mężem .
-Aha. To informuje pana że pańska żona leży w szpitalu .
-Na jakiej ulicy ? -powiedziałem zrospaczony.
-Bronisława 12
-Dobrze już jade
-Do widzenia
Rozłaczyłem się i załamałem się
-Louis co jest -Zapytał Harry
-Fran jest w szpitalu .
-Co ! -Krzykną Niall
-No właśnie tam jade tylko gdzie ulica Bronisława?
-Ja wiem -mówi Zayn
-Bobra Lou jedź my zaczekamy - mówi Liam
-Dzięki
Pojechałem z Zayn'em
Gdy dotarliśmy do szpitala .
-Dobra możesz jechać potem pojade autobusem .
-Nie przyjade po ciebie Lou
Wszedłem do środka
-Dzień dobry gdzie leży Franceska Tomlinson ?
-W pokoju numer 34 na 1 piętrze .
-Dziękuje
Szybko biegnę na 1 piętro .
Szukam pokoju 34 .
Znalazłem i weszłem .
Obok Fran stała jakąś pielęgniarka .
-Dzień dobry nie przeszkadzam ?
-Nie prosze wejść pan Tomlinson ?
-Tak
-Zaraz żona powinna się obudzić .
-Dobrze . Mogę się o coś zapytać ?
-Tak
-Bo ona była w ciąży i czy ...
-Niestety .
-No nie .
-Przykro mi ale nie było szans na uratowanie dziecka .
-Nie to nie możliwe nie -Pomyślałem .
Oczami Fran .
Rozejrzałam się na boki . Wszystko było jak w szpitalu
-Fran nie zostawiaj mnie prosze -usłyszałam szept Louis'a
-Przecież cię nie zostawie -Powiedziałam
-Obudziłaś się to dobrze przynajmniej ty żyjesz ....
-Co to znaczy przynajmniej ty .. ???
-Bo wiesz dziecko .. -zapadła cisza
-Co ?!
-Ono nie nie ...
-NIE ŻYJE ??!!!!
-Niestety tak .
Rozpłakałam się .
-Fran to nie twoja wina potrąciło cię auto .
Usiadłam .
-Ale jak to patrzyłam się czy nie jedzie auto
-Ale to jechało strasznie szybko i już go wzieła policja i za 2 tygodnie ma sprawe w sądzie .
-To przynajmniej to nie odpuszcze mu a za ile wychodze ze szpitala ?
-Jutro zostawią cię na obserwciji ale nie bój się zostane z tobą .
-Dobrze .
__________________________________________________________________________________
Dalsze losy Fran w 21 rozdziale . Miłego czytania .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz